Weryfikacja wieku

Klikając TAK, oświadczam, że mam ukończone 18 lat
TAK
NIE
Miód Pitny - Recenzje miodów pitnych
Delikatesy Książęce

Delikatesy Książęce

Miody wyprodukowane dla Delikatesów Książęcych w Pszczynie, pod Tychami ale nie podano na flaszach przez kogo zostały wysycone. Wystarczy jednak porównać zawartość alkoholu, skład oraz marektingową opowiastkę na nich oraz na miodach miodosytni Vilkus aby wszsytko się stało jasne. Mieliśmy dla porównania miód morelowy z miodosytni Vilkus więc porównać mogliśmy również smak obu morelowych i nie mamy żadnej wątpliwości że Nektar Ziemi Pszczyńskiej to miody miodosytni Vilkus ze Świętokrzyskiego. Cena tych z Delikatesów Książecych jest nieznacznie wyższa po przeliczeniu objętości.

www.delikatesyksiazece.pl

Trójniak morela

     

Trójniak morela
Miód o wesołej jasnej barwie, mętny. W aromacie zapach miodu i suszonej moreli, która również wyraźnie czujemy w smaku. Czuć wyraźną słodycz miodu po skosztowaniu oraz smak morelowy z charakterystyczną morelową winnością. Całość smakowita i treściwa. Miód pełny, cielisty, przyjemny, zaś alkohol mimo sporej zawartości (15%) nie jest zbyt wyczuwalny. Smak długotrwały o zaskakującym kwiecistym efekcie jaki dała pulpa z moreli. Trzeba przyznać, że miód bardzo udany. Po podgrzaniu trunek wyraźnie nabrał charakteru owocowego, a jego cielistość wyraźnie złagodniała, zaokrągliła się. Miód dobry do grzania, wspaniale utrzymuje swoją miodowość, a winność ma rozsądnie proporcjonalną. Miód generalnie dobrze zharmonizowany, cudnie różnorodny, krzepki w słodyczy i ostrożny w winności - smakowity! Polecamy

Trójniak Malina

     

Trójniak Malina

Jest to miód malinowy z miodosytni Vilkus. Barwę ma jasną, barsztynową bez najmniejszego odcienia malinowego, bo nie dodano tu soku z malin ale macerowano miąższ z malin w miodzie. Nie jest to więc typowy maliniak. Aromat ma silny, malinowy i fermentu jakby leżakował w beczce dębowej ale chyba w tym przypadku tak nie było. Smak wyraźnie slodki, momentami ostrawo-cierpki ale slabo malinowy. Ma też jakąś winność, która na końcu przechodzi w beczkowatą cierpkość i drewnianość, co może wynikać z tego, że w miąższu były przecież pestki malin. Zimny okazał się lepszy, gdyż w grzanym jakby smak uleciał i stał się bardziej płaski. Chociaż ten sam malinowy od Vilkusa na odwrót - smakował nam bardziej grzany. Jednak może tu mieć jakiś wpływ długie leżakowanie tego pod marką Delikatesów Książęcych i mogło to wpłynąć pozytywnie na jego smak oraz mogą to być dwie różne partie, stąd smak może być nieco inny. Ogólnie jest to ciekawy pomysł aby wykorzystać sam miąższ owocowy ale lepszy efekt byłby chyba gdyby dodano nieco soku. Na pewno pomysł oryginalny i warto ten miód skosztować.