Weryfikacja wieku

Klikając TAK, oświadczam, że mam ukończone 18 lat
TAK
NIE
Miód Pitny - Recenzje miodów pitnych
Miodosytnia Ojrzynek

Miodosytnia Ojrzynek

Miodosytnia, pasieka i gospodarstwo należące do rodziny Ojrzyńskich znajduje się w Pławnie. Szczycą się tradycjami w uprawie wysokiej jakości płodów rolnych, głównie borówki amerykańskiej, unikając chemii, korzystając z gleb torfowych w okolicach Pławna. Co ciekawe w ich pasiece żyją pszczoły lokalnej odmiany wyselekcjonowanej w 1937 roku przez hodowcę Aleksandra Stasińskiego. Miód pitny był w rodzinie od pokoleń więc wiedząc co robią i my to potwierdzamy organoleptycznie. Mając własną plantację borówki amerykańskiej, dodają ją w postaci soku do produkcji miodów pitnych i stanowi ona dodatek doskonale z miodem korespondujący. Ich miody są według nas wyjątkowe i należą do najlepszych z najlepszych jakie piliśmy.

ojrzynek.com

Czwórniak Kartuzki

     

Czwórniak Kartuzki

Nazwa tego czwórniaka nawiązuje do zakonu Kartuzów i jak informuje nas producent "powstał na bazie miodów wielokwiatowych zbieranych w ramach własnego gospodarstwa ogrodniczo - pasiecznego, oraz soku z borówki amerykańskiej i wiśni oraz śliwki, dostarczonych z gospodarstwa szanującego przyrodę i owady zapylające. Prace nad wytworzeniem miodu pitnego przebiegają według tradycyjnych receptur oraz sprawdzonych technologii fermentacyjnych". To bardzo cieszy, a my odnotowaliśmy takie wrażenia: - Miód o barwie wiśniwej, raczej ciemnej, na zdjęciu może za bardzo rozjaśniona przez podświetlenie z tyłu. Co do klarownosci to miód mętny maksymalnie, z pływającymi farfoclami, które można byłoby odcedzić nawet durszlakiem ;) Ale dla nas nie jest to mankament - najważniejsze są jakość, zapach i smak. W aromacie miód wybitnie owocowy przywołujący na myśl głównie dojrzałą wiśnię i śliwkę. W zapachu nie wyczuwaliśmy ani miodu ani innych dodatków, które być może wiśnia i śliwka zagłuszyły. W smaku jednak odczuwalna jest słodycz ale jakby pochodziła bardziej z owoców niż z miodu. Jak na czwórniaka jest on bardzo skoncentrowany i treściwy, przypominajac trójniaka nawet, chociażby tego z projektu Trzy Korony więc być może jest to jakaś modyfikacja. Miód ogólnie jest wybitnie owocowym ale zarówno słodkim i bardzo dobrym. Po podgrzaniu czujemy jakby bardzo dojrzałą wiśnię, co zapewne jest wynikiem obecności śliwki. W smaku jest intensywnie owocowy, winny z posmakiem zdrewniałej wiśni i dużą taninowością, z akcentem śliwkowym. Borówka chyba za bardzo przypomina te dwa poprzednie owoce, bo ją jakoś słabo czuliśmy. Nieprawdopodobnie zachęca do konsumpcji, jest niezwykle pijalny. Zauważyliśmy, że po podgrzaniu jakby stał się bardziej klarowny. Według nas grzany jest lepszy niż zimny, bo bardziej się smakowo zespolił. Ma doskonałą harmonię między słodyczą, a owocowością. Polecamy!

Trójniak Trzy Korony

     

Trójniak Trzy Korony

Miód o barwie głęboko wiśniowej, mętny o aromacie niesłychanie wiśniowym, soczystym i esencjonalnym, intensywnie owocowy. Przejmująco naturalny! Przez swoją niesłychaną treściwość jest jakby wręcz gęsty. Oczywiście użyto tu soku tłoczonego, a nie zagęszczonego, co czujemy już po pierwszym łyku - czujemy jakość! Generalnie jest to miód słodki, a zarazem cudownie owocowy, wybornie smakowity i naturalny zarazem. Przypomina najlepsze nalewki wiśniowe ale oczywiście nie ma tyle alkoholu. Słodycz jego jest zgrabnie przełamana wiśniową rześkością. Alkohol w tym miodzie jest wyczuwalny ale jest zespolony jakoby z resztą i całość uzupełnia, nie wadząc. Na pewno zdecydowanym smakiem w tym miodzie jest wiśnia ale nie jest ona zbyt natarczywa czy kwaśna, co jest częstą bolączką wielu miodów z sokiem wiśniowym, gdzie jest jej po prostu za dużo. Albo miodu za mało ;) Tutaj mamy prawdziwy miód z sokiem wiśniowym, a nie wino wiśniowe udające miód! Po podgrzaniu aromat stał się jakby owocowo korzenny, jakbyśmy czuli goździki i może trochę imbiru. Wedle producenta miód leżakował najpierw w beczkach z drewna wiśniowego, a później w dębowych więc może to swąd to wrażenie korzenności? Tak jakby był to jakiś grzaniec. I właśnie w grzanym czuliśmy to zdrewnienie. Według producenta jest to miód z odsklepia, czego my sami z siebie nie stwierdziliśmy na podstawie samej tylko degustacji, bo nie czytaliśmy opisu aby się nie sugerować. Grzany lepszy w zimie, a zimny zapewne podczas upałów.