Pasieka rodzinna Łucjan
Hodowla pszczół, pozyskiwanie miodu oraz miodosytnictwo są pasją właścicieli Pasieki Łucjan. Obecnie posiadają 140 uli. Część uli stacjonuje w lasach, inne są "obwoźne", w celu uzyskania miodu gatunkowego. W ofercie miodów pitnych mają znane od wieków klasyki, jak i takie awangardowe receptury jak miód bananowy, lawendowy czy wiśnia z kakao. Zwracają uwagę eleganckie flasze (były by jeszcze bardziej eleganckie gdyby dać tło granatowe zamiast czarnego), które są zakręcane zakrętkami wielokrotnego użytku, zaś etykiety łatwo odkleić więc można je użyć ponownie na przykład do przechowywania domowych octów czy nalewek.
pasiekarodzinnalucjan.pl
Trójniak banan

Miód o barwie ciemniejszej, kasztanowej jak miód gryczany. W zapachu intensywny - również przypominający grykę. Ale jak pisze producent - miodem bazowym jest wielokwiat. Być może to późny wielokwiat z dodatkiem karmelu dał taki efekt. Czujemy dojrzałe banany ale nie przesadnie, subtelnie z umiarem. W smaku jak na trójniaka okazuje się być treściwy, syropowaty nawet. Na początku bardzo słodki i trwały oraz nieco ostrawy z wyczuwalnym alkoholem, co daje razem smakowite złudzenie jakby to był jakiś drogi alkohol typu koniak. Ma do tego wydłużony finisz. To w zimnym ale w podgrzanym wrażenie "koniaku" jakby się ulotniło wiec polecamy raczej na zimno. Grzany nadal pozostawał słodkim ale jakby mniej, stając się niebywale inhalujący alkoholem, no i jak to czesto bywa pod podgrzaniu uwydatniła się winność. Banan po podgrzaniu stał się bardziej wyrazisty. Miód zespolił się. Alkohol ma tu pozytywne działanie podkreślające smaki. Banan łagodzi tę niby grykę, wygładzajac smaki. Całość jest niesamowicie intrygująca. Fenomenalne zbalansowanie! Co ciekawe po podgrzaniu miód stał się jakby całkowicie inny! Genialny pomysł z dodaniem banana do miodu i jeszcze raz trzeba podkreślić, że to wrażenie "koniakowe" nadaje mu niebywałej smakowitości. Polecamy!
Trójniak Lipniak z beczki

Jest to miód nietypowy jak na lipniaka, gdyż miodem bazowym nie jest miód lipowy ale wielokwiat, do którego dodano zapewne naparu z kwiatu lipy. Całość leżakowała w beczce dębowej. Takiego pomysłu chyba jeszcze nie widzieliśmy. Miód miał piękną złocisto-bursztynową barwę o cieczy lekko mętnawej. W aromacie był subtelny, z charakterystyczną, wyraźną nutą kwiatu lipowego. W smaku okazał się być jako herbata z kwiatem lipowym, nieco ostrawy nawet, bo smak lipy jest wyrazisty, słodko goryczkowy. Wydał się nam bardzo intrygującym i ciekawym miodem, a smak nas zachwycił. Miód bardzo spójny, słodycz jest zacnie urozmaicona lipową ziołowatością i beczkowatymi akcentami. Po podgrzaniu miód aż zatyka - tak silnie inhaluje lipowym aromatem. Jest intensywnie ziołowy wówczas i wręcz sysuszajaco ściągający. Jako, że nie ma tu miodu lipowego to i nie ma tej charakterytycznej śluzowatości miodu lipowego. Jest jakby bardziej ziołowy, jakoby naturalny medykament nieco. Grzany zdecydowanie lepszy, rozgrzewający, krzepiący, leczniczy i uzdrawiajacy, o idealnym balansie smaków.
Trójniak Lawenda

Miód o barwie herbatki z cytryną, ciekły i klarowny. W zapachu intensywnie kwiatowo-ziołowy, fermentacyjny nieco, ogłnie bardzo przyjemny i intrygujący. W smaku miód okazał się być bardzo dobrym, mimo naszej niepewności co do lawendy. Bardzo aromatyczny, skoncentrowany, słodki i treściwy, z niewielką nutą winności, a o długim ziołowo-kwiatowym finiszu. Lawenda jest wyraźna ale nie jest to taka lawenda jak w mydle w żadnym razie! To jest lawenda naturalna, kwiatowa z ziołowym posmakiem dającym wrażenie wytrawnosci. Bardzo smakowita. Po podgrzaniu bardzo wzmogła się ta kwiatowość lawendowa oraz ziołowatość, stając się na finiszu ostrawy, a wręcz lekko piekący. Dalej przyjemnie miodowo słodki ale ta słodycz jakby została zdominowana przez smak kwiatowy, pyłkowy. Od tej pszczelej wspaniałości aż drętwieje język! Alkohol uwypukla jeszcze ziolowo-ostrawy smak i zapach. W sumie jest to bardzo udany miód lawendowy, w którym słusznie lawenda nie dominuje i będąc w rozsądnych proporcjach dodaje mu niebywałej oryginalności. Grzany nawet może i lepszy, bo bardziej uwypuklił lawędowy jego charakter.
Trójniak Pasja

Miód o barwie jasno pomarańczowej, słonecznej, cytrusowej, idealnie klarowny. Zapach upojnie cytrusowy, egzotyczny - marakuja jest intensywna. Miodem bazowym jest jakiś lekki wielokwiat. Jest to miód smakowity, słodki, znakomicie zbalansowany, o nispotykanym składzie - idealny jako schłodzony. Marakuja niesamowicie wygładza smaki i balansuje słodycz swoją owocową rzeźkością. Generalnie jest to miód wyraźnie słodki i wyraźnie owocowy zarazem. Na samym końcu znznacza się jakby lekka szorstkość z owocu marakui. Miód to bardzo udany i nie sposób go z żadnym pomylić. Alkohol jest wyczuwalny w sam raz. Po podgrzaniu marakuja powiedziała nam, że woli być zimna ;) Zimna o wiele lepsza. Ale zimą podgrzana naszym zdaniem nie byłaby zła. Grzana wzmogła intensywność i kwaskowatość tropikalnie cytrusowa. Nadal smakowita i chcesz ten miód pić bez końca. Bardzo lubimy miody z sokami z owoców tropikalnych a ten należy uznać za perfekcyjnie wykonany. Na pewno byłby jeszcze lepszy gdyby był miodem musującym.
Trojniak Litewski

Miód idealnie klarowny, ciemno złocisty, intensywny. W zapachu czujemy to co powinniśmy czuć w wybornym tradycyjnym miodzie Litewskim - czyli kwiat bzu, miodowy fermencik oraz jałowiec, który nadaje mu ziołowego animuszu. Czujemy jakby świeżo zerwane i zmiażdżone ziarna jałowca. W smaku najpierw wita nas słodycz pyłkowo ziołowa, a jałowiec wyczuwamy na finiszu. Ostrość jalowca nadaje mu ziołowej pieprzności. Finisz jest długi, jałowocowo-bziany. Prawdziwy miód Litewski! Im dłużej się go pije tym zdaje się być mniej słodki, bardziej jałowcowy. Ma bardzo wyraźną kwaskowatość, być może częściowo wynikającą również z jalowca albo miodu bazowego, którym najpewniej jest wielokwiat. Po podgrzaniu stał się bardziej winny, w aromacie wręcz anyżowy i bardziej bzowy. Podgrzanie uwydatniło nowe warstwy smakowe, a jałowiec jest nadal wyraźny. Grzany naszym zdaniem jest lepszy, bo pełniejszy, bardziej wielowymiarowy z wyraźnym anyżowym posmakiem i pyłkowy z bzu o długim finiszy. Miód cudowny! Co klasyka to klasyka!
Trójniak gryczany

Miód o ciemnej, głębokiej barwie herbacianej, naturalnie mętny. W zapachu bardzo intrygujący, głęboki, drewniany. No i oczywiście przede wszystkim o wyraźnym aromacie najprzedniejszego miodu gryczanego, z akcentami kwiatowymi. W smaku zachwycił nas intensywnością, a także nutami beczkowymi, drewnanymi, szrostkością, co wszsytko potęguje jeszcze i wzmacnia wyczuwalny alkohol. Prawdziwie krzepki, gryczany miód! Nie jest przesadnie słodki, a na finiszu dosyć gładki z lekką naturalną kwaskowatością, charakterystyczną dla miodów gryczanych. Bardzo dobry, jakościowy trójniak! Krzepki i treściwy! Na finiszu zauważamy alkohol i zdrewniałość oraz leciutką goryczkę ale raczej nie pochodzącą z karmelu. A nawet gdyby to efekt jest wyborny. Po podgrzaniu suto inhaluje gryczanym, zdrewniałym zawiewem, przywołujacym na myśl drewnianą bekę. Jest to mimo prostego składu miód oryginalny smakowo, jeśliby przypomnieć sobie inne tego typu miody. W grzanym zaostrzył się nieco, a posmak gryki stał się o wiele bardziej wyrazisty, ostry, nawet lekko drażniący ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeśli ktoś z Was nie bardzo przepada za miodami przesadnie "cukierowatymi", to ten będzie Wam bardzo pasował. Miód bardzo wyrazisty, z charakterem, naturalną kwaskowatością balansującą umiarkowaną słodycz. Polecamy go grzać w zimie. Jest to przykład jak z można prosty miod gryczany uczynić oryginalnym i frapującym smakowo.
Trójniak Kopiec

Miód o barwie jasnej, słonecznej, wesołej. Idealnie klarowny i ciekły. W zapachu upojnie cytrusowo ziołowo apteczny, jakby nieco miętowy. Bardzo przyjemny zapachowo. Jest to miód bardzo lekki i idealnie słodki, pysznie cytrusowy - doskonale zbalansowany. Czujemy smak i zapach cytrynowo pomarańczowy, co nadaje mu charakterystycznej lotności i jakby złudzenie miodu miętowego. No chyba, że jest tu rzeczywiście mięta - czego nie wiemy. Wyborny, aromatyczny i lotny! Na fniszu wspaniale cytrusowy, których rześkość równoważy słodycz, czyniąc go wielce orzeźwiającym. Esencja smaku! Podoba się nam ta jego rzeźkość. Po podgrzaniu jakby złagodniał, wypłaszczył się, a skórka pomarańczowa stała się dominującą, dodając mu goryczki na końcu. Wówczas winność jakby się zmniejszyła, a lotność uleciała. Zdelikatnił się jakoby ale wciąż jest niezły. Zimny zdecydowanie bardziej polecamy! Ogólnie wszelkie cytrusy idealnie pasują do miodu i ten egzemplarz to w pełni udowadnia. Wyborny na lato jako schłodzony, a zapewne byłby jeszcze lepszy gdyby zrobić go w wersji musującej. Jest to stara receptura opisywana już przez dr T. Ciesielskiego w roku 1925.
