Złota Pszczoła
Złota Pszczoła to rodzinne gospodarstwo pasieczne prowadzone od czterech pokoleń. Obecnie mają ponad dwadzieścia pasiek wędrownych, w sumie 600 pni. Ich pszczoły zbierają miód z Podlasia i Polesia Lubelskiego czyli jednych z najczystszych ekologicznie rejonów Polski. Mają wielką rozmaitość odmian miodów i jak piszą wszystkie produkty pszczele pochodzą w 100% z ich gospodarstwa. My jednak wątpimy czy dotyczy to miodów pitnych. Na wszystkich flaszach mamy bowiem napis "wyprodukowano dla". Napisaliśmy z zapytaniem czy miody pitne produkują dla nich miodosytnie z ich surowca, czy z ich receptury ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi wiec zakładamy, że są to miody z surowca miodosytni ale jak okazało się w przypadku pierwszego degustowanego - trójniak z Pasieki Jaros jest unikatowy, bo nie ma takiego w ofercie Jarosów. Chociaż w smkau ewidentnie jest to miód Jarosa. Mamy w zapasie jeszcze inne miody pitne sprzedawane przez nich pod ich marką i w przyszłości te również sprawdzimy organoleptycznie.
zlotapszczola.pl
Półtorak Cervus

Zauważmy, że ten wizerunek jelenia bardzo przypomina ten ze słynnego Jagermajster. Barwę miał ciemną, herbacianą, można powiedzieć - miodu gryczanego. Zapach jest jakiś taki kwaskowaty, owocowy, miodu gryczanego. Ale też jakby miał zioła. Jednak może to być zludzenie wynikajace z miodu gryczanego. Naszym zdaniem również musi tu być karmel, co rownież może przyciemniać jego barwę. Wydaje się, że składniki powinny dać dobry efekt ale ten efekt jest jakiś taki „tani”. Tak - tani efekt, to dobre określenie tego miodu. Taki miód z supermarketu. Producent pisze, że jest tam miod gryczany i odrobina owoców runa leśnego co z kwaskiem cytrynowym daje efekt jakby był tam sok malinowy i jabłkowy. To słowo odrobina może wskazywać częste zjawisko w miodach Apis - czyli kwasek cytrynowy udający owoce. Po podgrzaniu przede wszystkim uderzył nas w nozdrza winność takiej niby maliny i alkohol. Owocowość uwidoczniła się po podgrzaniu - grzany stał się lepszy, bardziej pijalny. Nadal oczywiście pozostał zdecydowani ciężki, cukrowy, cierpki i karmelowy z finiszem owocowym. Owoc jest lepszy w grzanym tutaj. Grzany naszym zdaniem lepszy i lepiej pijalny. Podsumowując - miód w klasie miodów Apis, Tim, Huzar. Nawet stwierdziliśmy, że jest do złudzenia podobny do półtoraka Lublskiego z Apisu, bo i zapewne ten miód wysyciła spółdzielnia Apis. Wydaje się nam, że jest w nim spora dawka sacharozy, być moze z karmelu. Trzeba dodać, że czekał na degustację co najmniej rok u nas w "zapasach" więc na pewno pomogło mu to dodatkowe leżakowanie, które polecamy zwłaszcza w przypadku miodów tanich. W klasie miodów najtańszych pod względem smaku może nie jest najgorszy ale sami wiecie... tyłka nie urywa ;)
Dwójniak trzech kultur

Na etykiecie widzimy duchownych trzech religii, a nie kultur ale mniejsza z tym. Zarówno flasza, jak i skład miodu jest identyczna jak w przypadku dwójniaka Apisu o nazw Grzańcowa Porzeczka ale nie jest to miód identyczny, co cieszy. Różnią się oba zdecydowanie zarówno barwą jak i zapachem i smakiem. Niniejszy miód miał barwę ciemnej herbaty, z odcieniem pomarańczowym, trochę tak jakby karmelową. Aromat silny, słodki, przyjemny jakby wędzonej śliwki, karmelu, a porzeczkowy jakby mniej. Czuliśmy zaskoczeni dymne aromaty i nie wynikało to z faktu, iż obok paliło się ognisko ;) Miód okazał się całkiem przyjemny (mocno schłodzony), harmonijny, mocno słodki, okrągły, owocowy. Jednak trzeba wspomnieć, że dwa lata czekał w kolejce na degustację w pudle i to dodatkowe leżakowanie na pewno mogło go uszlachetnić. Wydawało się, że nie czuliśmy tu kwasku cytrynowego, którego nie cierpimy, gdyż koncentrat soku z czarnej porzeczki wystarczył w zupełności do wyregulowania kwasowości. Po podgrzaniu miód nadal był przyjemny, łagodny. Wydaje się, że zarówno sok jak i goździki zostały dodane z wyczuciem. Ma wprawdzie karmelową słodycz ale smakowo to nie przeszkadza więc ogólnie odnieśliśmy pozytywne wrażenia i miód ów polecamy.
Trójniak Ambrozja Ambrożego

Kamionka jako żywo pochodzi z pasieki Jaros. Po odkorkowaniu (na korku podpis Pasieki Jaros), czujemy typowy zacny aromat jarosowych specjałów miodowych. Zapach ma głęboki, owocowy, świeży, z charakterystyczną dla miodów Jarosa starodawnością dębowej beczki. Barwa jego jest burgundowa, mętna, bardzo ciekły, alkohol bardzo mało wyczuwalny. Olśniewająco aksamitny w smaku - zarówno słodki jak i owocowo rześki. Jest to miód niesamowicie pijalny, bardzo owocowy ale czujemy tam jakiś ciężki jesienny wielokwiat, a może i grykę. Pierwsza linia smaków to aronia i czarna porzeczka, co sugeruje nam że jest to jakby trójniak Koronny z Pasieki Jaros. Jednak Jaros oferuje dwójniaka Koronnego, a trójniaka nie mają. Jest to więc poniekąd miód oryginalny ale na pewno z Pasieki Jaros pochodzący więc podejrzewamy, że pomysł i surowiec jest Jarosa. Czuć tu charakterystyczną cierpkość aroni na długim finiszu. Bardzo dobry, wręcz cudowny jako schłodzony! Trzeba też zaznaczyć jego doskonałą harmonię - mimo silnej owocowości czujemy wyraźnie miód - czyli jest to miód uczciwy, a nie owocowa podróbka miodu pitnego. Aronia nadaje mu atrakcyjnej szorstkości i cierpkości, równoważąc słodycz miodu bazowego. Grzany stał się bardzo aromatyczny, owocowy, cudownie winny i wydobyła się pełnia jego złożonego aromatu owocowo-miodowego. Najwyższa klasa pośród miodow pitnych, owocowych. Co ciekawe po podgrzaniu zupełnie się wyklarował i zachwycił nas burgundową barwą. Gorąco go polecamy zarówno zimny jak i grzany, szczególnie że trójniaka Koronnego w ofercie Pasieki Jaros nie znajdziemy.
Czwórniak Visent

Miód o barwie jasnej, slomkowej, wyplowiałej, idealnie klarowny. W aromacie typowy Apisowy fermencik z wyraźnie przebijającymi nutami kwaskowatoścvi. Jest to bowiem miód ze Spóldzielni Apis. W smaku nawet rochę słodki ale głównie cierpko rzeźwiający, winnawy i korzenny. Typowy dla Apsu zestaw przyraw korzennych, gdzie dominuje goryczkowość gałki muszkarułowej, a cynamon go osładza. Może tu też być imbir. Całość ogólnie jest spójna smakowo ale wadzi sztuczny smak kwasku cytrynowego. Po podgrzaniu miód tak samo słodki jak i cierpki ale o dziwo lepszy. Mamy tu podejrzenie co do istnienia soku owocowego, oczywiście zagęszczonego ale może to również być złudzenie powstałe przez ten nieszzęsny kwasek cytrynowy. Wydaje się on być jakiś agrestowy, a może jabłkowy nieco. W grzanym wyraźniejsze stają się też zioła. Na końcu staje się uszczypliwy przez goździki. Na etykieci9e widzimy żubra ale powinien być zając, zwazywszy, że to cienki czwórniak ;) Ogólnie jak na taniego czwórniaka to nawet nie najgorszy.
